Wszystko zaczęło się od tandetnych i głupich żartów. Z czasem wszystko uległo zmianie. Historia tych ludzi pokazuje jak życie potrafi być zaskakujące. Ten facet wrócił z ulicy do domu. Myślę, że taki komentarz do tej sytuacji jest wystarczający, nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Was czytelników do obejrzenia. Mam nadzieję, że ten film będzie też nauczką dla wszystkich osób, które biegają z telefonami komórkowymi, strojąc sobie żarty z innych ludzi.
Na zakończenie, życzę wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku.
Tytuł zapożyczony z wypowiedzi mojego kolegi Krystiana, co prawda studentem jeszcze nie jestem, ale ten tekst ma swój urok.
Za godzinę pierwsze rodziny zasiądą już do wigilijnego stołu, rozpocznie się czas dzielenia opłatkiem, składania życzeń i spożywania świątecznych potraw. Potem dzieci pobiegną grzecznie w stronę choinki sprawdzić jakie prezenty dostały na Gwiazdkę. Brakuje tylko w tym wszystkim filmu z Kevinem, który został sam w domu, ponoć zdjęli go z anteny.
Mam wrażenie, że ludzie zapominają co jest głównym elementem Świąt. Wielkie zakupy w wielkich centrach handlowych, strojenie choinki, sprzątanie, prezenty, pakowanie, gotowanie, urwanie głowy. Czy to jest najważniejsze? Zawsze myślałem, że w Święta Bożego Narodzenia najważniejszy jest sam Chrystus. Lecąc dalej, wiele osób w tym okresie stara być się życzliwymi dla innych. Ok, super, tylko dlaczego nie chcą zmieniać się przez pozostałe dni w roku? Dlaczego nie chcą przyjąć Jezusa do swoich serc codziennie, w każdym momencie ich życia, a tylko raz na 365 dni? Ktoś może powiedzieć, iż Święta to czas pojednania. Owszem, zgadza się, ale to nie znaczy, że mamy nie dążyć do pojednania z drugą osobą w pozostałe dni roku.
Last Christmas, I gave you my heart
But the very next day, You gave it away
This year, to save me from tears
I’ll give it to someone special
To fragment nieśmiertelnej piosenki, którą wszyscy chyba znają. Co roku jest odgrzewana przez rozgłośnie radiowe, stacje muzyczne, puszczana w wielkich centrach handlowych abyśmy mogli “poczuć magię tych Świąt.” Słyszeliście o Kevinie? Tyle dobrego, że film nie znalazł się w tym roku w gwiazdkowej ramówce żadnej ze stacji telewizyjnych. Jak ktoś kiedyś słusznie powiedział “byłoby całkiem nieźle gdyby nie było odgrzewane”.
Cieszę się niezmiernie, że ominął mnie ten cały szał zakupów, Kevin i “Last kryyyysmas aj giw ju maj hart”. Jestem rad, że będę mógł spędzić te Święta z najbliższymi, postaram się również dobrze duchowo przeżyć te Święta. Wszystkim życzę Wesołych Świąt oraz tego abyśmy nie zapominali DLACZEGO obchodzimy Święta.
Na sam koniec mały prezent w postaci czarnego humoru, czyli Ahmed Martwy Terrorysta.
“…W 160 znakach można zmieścić wszystko. Kocham, czekam, tęsknię, cierpię… SMS metaforą życia, kicz czy groteska?…”
Witam wszystkich serdecznie, czas rozpocząć cykl pseudoprzemyśleń i wymiocin wszelakich. Cytat (zresztą niedokładny, bo przeczytałem te słowa kilka lat temu, ach ta ulotna pamięć), pochodzi z jednego z wydań Action Maga, a posłużył się nim niejaki Phnom Penh. Wspomniany cytat zainspirował mnie do napisania tego tekstu, nieco chaotycznego zresztą - wybaczcie.
Zacznijmy może od tego, że wynalazki takie jak Gadu-Gadu czy SMSy ułatwiają nam życie. Telefon komórkowy zabieramy ze sobą praktycznie wszędzie, więc wszystkie ważne informacje od znajomych czy rodziny docierają do nas niemal natychmiast po wysłaniu. Za pomocą Gadu-Gadu, czy też innych komunikatorów możemy uzgodnić wiele rzeczy czy też luźno porozmawiać nie tylko ze znajomymi.
Jednak coraz częściej zauważam, również na moim przykładzie że, korzystamy z tych osiągnięć nauki bo tak jest wygodniej, a realny kontakt z drugim człowiekiem spychany jest na drugi plan.
Możemy się co prawda usprawiedliwiać iż, nie mamy czasu, jesteśmy nieśmiali, jednak nigdy Internet czy telefon komórkowy, nawet najlepszej marki, nie zastąpi nam spojrzenia w oczy drugiej osoby, nie odda jej mimiki, ciepła głosu, uśmiechu czy wykonywanych gestów.
Dla Was czytających jest to pewnie oczywiste, lecz ja, właśnie zdałem sobie sprawę, jak bardzo dla mnie cenny jest czas spędzony z drugą osobą. Coś pięknego.
W czwartek, tj. 8 listopada 2007 roku, miałem okazję uczestniczyć w ogólnopolskiej akcji “Linux dla szkół - Wolne i Otwarte Oprogramowanie w szkole”, którą zaingurowała Fundacja Wolnego i Otwartego Oprogramowania z siedzibą w Poznaniu. Moim zadaniem było propagowanie idei WiOO wśród uczniów I LO im. Marii Skłodowskiej-Curie w Pile.
Około godziny 10.45 wraz z moim kolegą - Pawłem przybyliśmy do szkoły, co prawda nieco za wcześnie, ponieważ prezentacja miała rozpocząć się o godzinie 11.15 . Nauczyciel i zgromadzeni uczniowie przyjęli nas bardzo ciepło. Szkoła otrzymała od nas (a właściwie od FWiOO) zestaw oprogramowania, także każdy z uczniów dostał płytę z Linux Ubuntu. Wszyscy słuchali nas z uwagą, zadając też własne pytania dotyczące idei WiOO.
Muszę to przyznać - jestem szczęśliwy z tego powodu, że mogłem w jakiś sposób przyczynić się do popularyzacji WiOO wśród moich rówieśników, było to dla mnie ciekawe i ekscytujące wydarzenie. Chciałbym z tego miejsca podziękować Pawłowi, który pomógł mi przygotować tę prezentację, Łukaszowi - koordynatorowi, który cały czas wspierał mnie swoim dobrym słowem, a także całej Fundacji i wolontariuszom zgromadzonych wokół niej, za to że, wywołaliście uśmiech na mojej i wielu innych twarzach.
Gdyby ktoś był zainteresowany całą sprawą to odsyłam tutaj:
http://wioowszkole.org/news/pila-czyli-niespodzianek-ciag-dalszy/#more-65
Jako iż, od jakiegoś dłuższego czasu odczuwam wewnętrzną potrzebę dzieleniem się ze światem moimi spostrzeżeniami i przemyśleniami, postanowiłem założyć tego bloga. Postaram się w miarę możliwości dokonywać częstych i regularnych aktualizacji, mam nadzieję, że publikowane przeze mnie treści nie będą nudne czy też niewartościowe, postaram się takich postów unikać.
Swoją drogą chciałbym serdecznie podziękować ekipie UW-Team za udostępnienie miejsca w sieci i tej wspaniałej platformy, jaką jest WordPress. Tymczasem kończę.